Sięgasz po telefon, żeby mu coś powiedzieć i w ułamku sekundy przypominasz sobie, że nie możesz.
To jest żałoba po mężu w jednym zdaniu. Nie spektakularna, niedramatyczna. Cicha. Codzienna. Wszędzie.
Przy porannej kawie, którą robisz w za dużej ilości z przyzwyczajenia. Przy miejscu w samochodzie, gdzie zawsze siedział. Przy decyzji, którą podejmujesz sama i nie masz z kim jej skonsultować.
Żałoba po mężu boli inaczej niż inne straty. Nie mówię, że dlatego że kochałaś go bardziej niż innych. Ale dlatego, że strata współmałżonka to coś, czego nie da się porównać z żadną inną stratą w życiu.
Dlaczego żałoba po mężu jest inna?
Każda strata boli inaczej, bo też każda osoba dla bliskich jest kimś innym. Mąż dla żony jest kimś innym niż dla dzieci, czy dla rodziców lub rodzeństwa. Bo każdego łączyła z nim inna relacja. Rodzina widzi go na świętach. Dzieci w określonej roli. Przyjaciele w wybranych momentach.
Żona widziała go rano, zanim wstał. Wieczorem, kiedy był zmęczony. W chwilach, kiedy się bał i kiedy się śmiał z czegoś głupiego.
Znała go w jego ostatnim życiu. W ostatnich zmianach i ostatnim sposobie bycia. Nie tym z rodzinnych wspomnień ani zdjęć sprzed dwudziestu lat. Tym codziennym, z jego obecnymi lękami, radościami i troskami.
Kiedy odchodzi, ta wiedza o nim nie ma dokąd pójść. Nie można jej z nikim podzielić, bo nikt tego nie widział tak jak żona. To jest jedna z najbardziej samotnych części żałoby po mężu – nosić w sobie obraz kogoś, którego nikt inny tak nie znał.
To co tworzyli razem.
Małżeństwo to nie jest spotkanie przy okazji. To codzienne uzupełnianie siebie pod względem emocjonalnym i zadaniowym. I tu chodzi o to codzienne razem – kto robi kawę rano, kto sprawdza, czy drzwi są zamknięte, kto pamięta o wizycie u lekarza, kto słucha, kiedy coś było nie tak w pracy. Kto wie bez pytania, kiedy potrzebujesz ciszy, a kiedy rozmowy.
Rzeczy małe, niewidoczne, oczywiste. Do czasu kiedy nie znikają.
I wtedy okazuje się, że te drobne rzeczy były fundamentem czegoś znacznie większego. Wzajemne oddziaływanie, w którym każde z nich było dla drugiego nie tylko partnerem, ale punktem odniesienia. Kimś przy kim wiadomo gdzie się jest i kim się jest.
Żałoba po mężu to nie jest strata jednego człowieka. To jest strata całego systemu, który był budowany przez lata. I ten system był tak naturalny, tak codzienny, że jego brak zostawia lukę wszędzie. Przy stole. W samochodzie. W niedzielne południe. W środku nocy, gdy dom jest zbyt cichy.
Zerwany dach.
Wyobraź sobie budynek, który stoi latami. Stabilny, znasz każdy jego kąt, wiesz, gdzie skrzypi podłoga, a gdzie jest przytulniej. To jest Twój dom i czujesz się w nim bezpiecznie.
Pewnego dnia przychodzi wichura i zrywa dach. Ściany pozostają, fundamenty też – budynek stoi nadal. Ale bez dachu wszystko, co w środku wystawione jest na to, co przychodzi z zewnątrz. Na deszcz, na zimno i na wiatr, który wpada nieproszony.
Żałoba po mężu to często utrata jednego z podstawowych filarów bezpieczeństwa. Nie tylko człowieka, którego kochałaś. Ale osoby, która dawała poczucie bezpieczeństwa.
Poczucie, że nie jesteś sama z tym wszystkim. Że ktoś jest po Twojej stronie każdego dnia. I to oczywiste, że kiedy brakuje dachu to robi się wietrznie w najmniej oczekiwanych momentach.
Ale jest coś ważnego w tej metaforze.
Kiedy podczas wichury traci się dach, zazwyczaj się go odbudowuje. Nikt nie wyburza całego budynku tylko dlatego, że brakuje dachu. Odbudowa wymaga czasu, wymaga nakładu pracy, wymaga wsparcia kogoś z zewnątrz, kto pomoże ocenić od czego zacząć. I wymaga też decyzji, że budynek jest wart ocalenia. Wtedy pojawia się nowy dach, który zabezpiecza Resztę budynku.
Pierwszy rok – pierwsze razy.
Jest coś, o czym rzadko się mówi głośno.
Pierwszy rok po stracie to rok pełny pierwszych razów. Pierwsza Wigilia bez niego. Pierwsza rocznica ślubu. Pierwsze urodziny jego i Twoje. Pierwszy wyjazd wakacyjny. Każdy z tych momentów boli osobno i inaczej, bo każdy przypomina, jak wyglądało to, wtedy kiedy był.
To nie jest oznaka, że coś poszło nie tak. To jest naturalny rytm żałoby po mężu. Watro sobie dać ten czas nie tylko na tradycję, ale aby porządkując myśli przeżywać i układać te pierwsze razy.
Adaptacja w żałobie.
W skali stresu Holmes-Rahe która mierzy poziom stresu życiowego, śmierć współmałżonka zajmuje pierwsze miejsce z maksymalną liczbą stu punktów. Powyżej utraty pracy, powyżej ciężkiej choroby, powyżej każdego innego zdarzenia życiowego, które badacze wzięli pod uwagę.
Jednak warto też zauważyć badania George Bonanno z Columbia University, który pokazały, że większość wdów wykazuje naturalną odporność po stracie. Ale ta sama nauka mówi, że odporność nie oznacza braku bólu. Oznacza zdolność do adaptacji. Możesz być odporna i jednocześnie głęboko poraniona. Możesz funkcjonować i jednocześnie tęsknić każdego dnia.
Według danych GUS w Polsce jest ponad dwa miliony wdów. Dwa miliony kobiet, które znają tę lukę przy stole. I każda z nich przeżywa żałobę po mężu inaczej. I każda ma do tego prawo.
Żałoba po rozstaniu też jest żałobą
Wspominałem już w jednym artykule, że może występować też żałoba po rozstaniu. I tu też o tym wspomnę, abyś czytelniczko / czytelniku nie myślała, że coś z Tobą nie tak, ale abyś wiedziała, że masz do tego prawo. Prawo do odczuwania i przeżywania tego czasu tak samo, a jednak inaczej. Twoja strata też jest stratą. I też zasługuje na uwagę.
Oba doświadczenia to strata kogoś, kto był centralną częścią codziennego życia. Oba doświadczenia to czas, w którym możesz potrzebować wsparcia, bo to czas na odbudowę.
Co pomaga w żałobie po mężu.
Nie ma jednej odpowiedzi. Ale jest kilka rzeczy, które wiem, że działają.
Pozwól sobie wiedzieć, że to, co czujesz jest proporcjonalne do tego, co straciłaś. Nie za dużo, nie za mało, w sam raz.
Nie próbuj rozebrać całego budynku tylko dlatego, że brakuje dachu. To co było dobre, co zostało zbudowane przez lata, co przeżyłaś razem – to nie znika. Jest w Tobie.
I pamiętaj, że dach nie położy się sam. Nie musisz też go kłaść sama. Są ludzie, którzy pomagają przy takich pracach. Nie dlatego, że jesteś słaba. Dlatego że niektóre prace wymagają wsparcia innej osoby.
Jeśli jesteś po stracie męża i szukasz kogoś, kto rozumie to, co czujesz, napisz lub zadzwoń. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna i niezobowiązująca.



