Dziś po raz kolejny spotkałem się z tym zdaniem. Pewnie Ty też je znasz. Może nawet kiedyś sam je wypowiedziałeś – albo ktoś rzucił Ci je w trudnej chwili, jakby to miało pomóc.
Ale czy na pewno tak jest?
Co nas nie zabije…
Powiedzmy to inaczej: co nas nie zabije – to po prostu nie zabije. Pozwala nam żyć dalej. Czuć świat. Patrzeć na tę samą ścianę w domu – tę, na którą dawno przestaliśmy zwracać uwagę. No, chyba że pojawi się na niej zaciek od ukochanego sąsiada. Ale mamy to szczęście – widzimy ją. I dopóki żyjemy, możemy coś zmienić.
… to nas wzmocni
Tu już nie jestem taki pewny.
Piszę to dla tych, którzy przeżyli stratę – i którym to zdanie powiedziano zbyt wiele razy. Dla wdów i wdowców, dla tych w żałobie, dla tych po kryzysie, który wywrócił życie do góry nogami. Dla tych, którzy w środku wiedzą, że nie czują się wcale „wzmocnieni” – tylko zmęczeni. I trochę winni, że nie są.
Czasem życie sieknie tak mocno, że rana jest duża, głęboka i poszarpana. Czasem tak sponiewiera, że kręcimy się w pętli codzienności – nie dostrzegając kolorów. Ani tej ściany.
Czy tak nie jest?
Ale – i tu jest duże, ALE – wiecie, co się dzieje, gdy się porządnie skaleczymy?
Blizna
Każda rana przechodzi przez swoje etapy.
Krwawienie. Potem strup – i ta pojawiająca się pokusę żeby podważyć go za wcześnie, bo przecież swędzi.
Wszyscy dookoła mówią, żebyś już wracał do normalności. Że czas leczy rany. Że musisz być silny. Więc drapiesz – a rana zaczyna krwawić od nowa.
Potem znowu strup. Potem nowe warstwy skóry. I na końcu – blizna. Raz większa, raz mniejsza. Zazwyczaj zostaje na całe życie.
I to jest właśnie ten moment, który nas odróżnia. Nie to, że jesteśmy „wzmocnieni”. Tylko to, że mamy bliznę – i wiemy co to znaczy.
Żelazko
Pamiętam, jak byłem mały. Wiele razy jak Mama prasowała i odstawiała żelazko na stojak, mnie za każdym razem kusiło, żeby dotknąć płyty. A Ona zawsze zabraniała. Aż któregoś razu usłyszał to tato i powiedział – możesz ale tylko palcem.
Ucieszyłem się i oczywiście wytestowałem jak to skóra reaguje na rozgrzany metal… Ale pędziłem pod zimną wodę, a pod skórą pojawił się dość szybko bąbel.
Czy ten bąbel został na całe życie? Nie.
Za to wiedziałem już, czego nie dotykać. I miałem doświadczenie, którego nie mieli wszyscy. Mój tato pozwolił na tę naukę, może nie potrzebna do końca, ale jaka skuteczna. Od tamtej pory już nie miałem ochoty na dotykanie żelazka.
Co mówi Twoja blizna
Moja blizna – ta po stracie żony, po wychowywaniu dzieci samemu, po nocach, gdy nie wiedziałem co robić – nie mówi mi że jestem silniejszy.
Mówi mi, że przeszedłem od krwawienia do tego miejsca.
Blizna nie mówi: byłeś słaby.
Blizna mówi: nie stój w miejscu – bo jeśli się mną opiekujesz to ja się leczę.
Jeśli jesteś teraz między raną a blizną – i słyszysz od wszystkich, że „co cię nie zabije to wzmocni”, a w środku czujesz, że to zdanie jakoś do Ciebie nie pasuje – napisz. Porozmawiamy.
Pierwsza rozmowa jest bezpłatna i niezobowiązująca. Nie musisz być gotowy — wystarczy że jesteś.



