Jak pomóc osobie w żałobie, a co omijać?

dwie osoby w milczeniu wspierają się po stracie

Czy miałeś takie uczucie, że stoisz przed kimś, kto właśnie stracił bliską osobę i nie wiesz, co powiedzieć?

Większość ludzi w tym momencie robi jedną z dwóch rzeczy. Albo mówi coś, co wydaje się pomocne i może zranić albo nic nie mówi i nic nie robi – z niewiedzy i lęku, że wyjdzie źle.

Obie drogi mogą zostawić osobę w żałobie samą. Natomiast można pomagać osobie w żałobie bez znajomości „właściwych” słów na pamięć.

Dlaczego dobre intencje czasem ranią?

„Będzie dobrze” to fraza, która wydaje się bezpieczna. Tylko że nikt nie wie, czy będzie dobrze. A może ta osoba już słyszała ją tyle razy wcześniej i jest dla niej bez pokrycia, bo jednak stało się, co się stało? Skoro nie mamy pewności jak będzie, po prostu bądźmy.

Nikt, kto mówi „czas leczy rany”, nie chce zrobić nikomu przykrości. To są słowa wypowiadane z troski. Tylko że troska nie zawsze trafia tam, gdzie powinna.

Sam czas nie leczy, to jest jeden z największych mitów o żałobie. Czas tylko upływa. To, co dzieje się w tym czasie – czy ktoś ma przestrzeń, żeby przejść przez ból, czy zostaje z nim sam – to decyduje, czy rana się zagoi, czy zostanie zakażona.

Czy „Bóg tak chciał” naprawdę pomaga osobie w żałobie?

Wiara w to, że każdy ma wyznaczony czas, jest dla wielu osób prawdziwa i ważna. Nie chodzi o to, żeby tę wiarę podważać.

Chodzi o to, że wypowiedzenie „Bóg tak chciał” do kogoś w pierwszych dniach żałoby często nie jest pociechą duchową. Jest sposobem na zamknięcie tematu. Cedowaniem odpowiedzialności na coś, co nie wymaga już od nas żadnej dalszej rozmowy, żadnej obecności, żadnego trudu. Dodatkowo może osobie wierzącej zakłócić relacje z Bogiem.

Nawet jeśli wierzysz, że czas każdego jest z góry wyznaczony – to nie zmienia tego, że osoba przed Tobą właśnie kogoś straciła i potrzebuje Cię tu, teraz. Nie potrzebuje teologii. Potrzebuje, żebyś został.

Co dzieje się, gdy zmieniasz temat w niewygodnym momencie?

Rozmowa idzie swoim trybem, aż nagle dotyka czegoś trudnego. Ktoś wspomina zmarłego. Pada pytanie, na które nie ma łatwej odpowiedzi. Robi się cisza, może łzy.

I wtedy przychodzi odruch: zmienić temat, rozluźnić atmosferę, przejść do czegoś łatwiejszego.

Tylko że ten odruch chroni Ciebie, nie zawsze osobę w żałobie. Większa atencja w rozmowie nie znaczy szukać łatwiejszego tematu, kiedy robi się trudno. Znaczy zostać przy tym trudnym chwilę dłużej, niż naturalnie chciałbyś pozwolić, żeby ta cisza po niewygodnym pytaniu po prostu trwała, zamiast natychmiast ją wypełniać czymś innym.

Co naprawdę pomaga, gdy słowa nie wystarczają?

Najprostsza i jednocześnie najtrudniejsza odpowiedź, jaką znam z własnej praktyki: warto po prostu być.

Nie znaczy to siedzieć w milczeniu z poczuciem, że trzeba coś powiedzieć. Znaczy być obecnym bez presji, że ta obecność musi czemuś służyć.

Ks. Dr Piotr Krakowiak, krajowy duszpasterz hospicjów i autor poradnika „Strata, osierocenie i żałoba” wydanego przez Fundację Hospicyjną w Gdańsku, pisze, że osobom w żałobie najbardziej pomaga zwyczajna, cierpliwa obecność kogoś, kto nie boi się tematu śmierci i nie ucieka od niego pierwszy. Nie rady. Nie pocieszanie wypełnionego frazesami. Ale Obecność, przez duże „O”.

Jest jedna konkretna zasada, która tę obecność ułatwia: zamiast pytać „daj znać, jeśli czegoś potrzebujesz”, zaproponuj coś konkretnego. „Przyniosę obiad w czwartek po pracy”, „Wyjdziemy na spacer w sobotę” – działa, bo nie wymaga od osoby w żałobie podjęcia decyzji, której często nie ma siły podjąć. Otwarte „daj znać” zostawia cały ciężar inicjatywy po jej stronie – a żałoba odbiera energię właśnie do podejmowania takich decyzji.

Czego unikać, a co robić.

Nie mów „będzie dobrze”. Nikt nie wie, czy będzie dobrze – a obietnica bez pokrycia nie pociesza.

Nie mów „czas leczy rany”. To półprawda, która brzmi jak pociecha, a często zamyka rozmowę, zamiast ją otworzyć.

Nie używaj zwrotu „Bóg tak chciał” jako sposobu na zakończenie rozmowy. Zostań przy osobie w żałobie chwilę dłużej, nawet jeśli to niewygodne.

Nie zmieniaj tematu, gdy rozmowa robi się trudna – chyba że osoba sama tego chce.

Mów raczej „jestem tu” – i bądź, bez pośpiechu.

Pytaj „czego teraz potrzebujesz?” – zamiast zakładać, co jest dobre.

Oferuj konkretnie: „przyjdę w czwartek po pracy” – zamiast „daj znać, jak coś będzie trzeba”.

To, co najważniejsze, nie wymaga talentu do słów.

Nie musisz znać odpowiednich formuł. Nie musisz być terapeutą. Nie musisz wiedzieć, co powiedzieć w każdej chwili.

Musisz być gotów zostać – nawet kiedy rozmowa robi się trudna emocjonalnie. Nawet kiedy nie masz dobrej odpowiedzi. Czasem najlepsza rzecz, jaką możesz zrobić dla kogoś w żałobie, to po prostu nie odejść. Jeśli sam jesteś po stracie i czujesz, że potrzebujesz kogoś, kto zostanie z Tobą w tym, co trudne, zamiast uciekać od trudnych tematów – sprawdź, jak wygląda wsparcie w życiu albo umów bezpłatną rozmowę.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Ta treść jest chroniona prawem autorskim © Artur Kubis
Przewijanie do góry