Samotne lato – kiedy boli, a kiedy daje oddech.

lato w samotności daje czas na przemyślenia

Wszyscy mówią, że wakacje w żałobie bolą bardziej. Codziennie ktoś to powtarza – znajomi, poradniki, nawet specjaliści.

Tylko czy to na pewno prawda?

Czy lato naprawdę boli bardziej w żałobie lub po rozstaniu?

Trudno znaleźć rzetelne badanie, które by to potwierdzały wprost. Jest za to coś przeciwnego – analiza danych z Europejskiego Sondażu Zdrowia pokazuje, że w populacji ogólnej wskaźniki obniżonego nastroju są niższe latem niż zimą. Więcej słońca, więcej ruchu, więcej kontaktu z innymi ludźmi – to wszystko działa na korzyść samopoczucia, niezależnie od tego, czy ktoś jest w żałobie, czy nie.

Więc może wcale nie chodzi o to, że lato boli bardziej. Może chodzi o coś innego – że lato pokazuje ból w innym świetle? Dosłownie i w przenośni.

Kiedy lato daje oddech, a nie ból?

Człowiek jest ten sam. Ale wystarczy, że zmienia się otoczenie i zmienia się perspektywa.

To jest coś, co warto powiedzieć głośno, bo rzadko ktoś to mówi: lato w żałobie lub po rozstaniu może być ucieczką. Nie w złym sensie. W takim, że zmiana scenerii, inny rytm dnia, kontakt z naturą – to wszystko potrafi dać przestrzeń, której nie ma w codziennej rutynie pełnej przypomnień.

Wyobraź sobie zwykły lipcowy poranek w mieście. Te same ściany, ten sam stół, to samo krzesło, które kiedyś ktoś zajmował. A teraz wyobraź sobie ten sam poranek nad jeziorem, w lesie, na szlaku, gdzie nic nie krzyczy wspomnieniem, bo nigdy wcześniej tam nie byłeś razem. Inne dźwięki, inne zapachy, inne światło wpadające przez okno – to wszystko daje głowie chwilę, w której nie musi automatycznie kojarzyć każdego szczegółu z tym, kogo zabrakło.

Wyjazd, nawet krótki, nawet samotny, może być momentem, w którym głowa odpoczywa od ciągłego noszenia straty. Nie dlatego, że strata znika. Dlatego że na chwilę przestaje być jedynym, co widać.

Jeśli czujesz, że lato daje Ci oddech – to nie jest zdrada pamięci o kimś, kogo straciłeś. To jest dokładnie to, czego ciało i głowa czasem potrzebują.

A kiedy świeża strata spotyka się z latem?

Jest jednak druga strona i ona też jest prawdziwa.

Jeśli strata jest świeża – ten sam letni czas, który komuś innemu daje ulgę, może być nie do udźwignięcia. Świeżej rany nie powinno się wystawiać na słońce. Ale to nie znaczy, że trzeba się zamknąć w czterech ścianach.

Trzeba wyjść – tylko mądrze. Trzymać się cienia. Bo wietrzenie jest wskazane, nawet gdy słońce jeszcze piecze.

W praktyce znaczy to coś bardzo konkretnego. Nie musisz jechać tam, gdzie wszyscy. Nie musisz brać udziału w rodzinnym grillu, jeśli wiesz, że nie udźwigniesz pytań i spojrzeń pełnych współczucia. Nie musisz planować urlopu, jeśli sama myśl o pakowaniu walizki Cię przytłacza.

Ale wyjście na spacer wieczorem, gdy słońce już nie grzeje tak mocno. Posiedzenie w cieniu drzewa z kawą zamiast w pełnym blasku na środku rynku pełnego ludzi. Otwarte okno zamiast zaciągniętych zasłon przez cały dzień. To są małe gesty wietrzenia – wystarczające, żeby nie dusić się we własnych czterech ścianach, a jednocześnie niewymagające siły, której jeszcze nie masz.

Latem widać więcej?

Latem widać więcej par. W mieście, na urlopie, wszędzie. Pogoda sprzyja byciu razem na zewnątrz, więc to, co normalnie dzieje się w domach, teraz dzieje się na ulicach i plażach – na widoku.

I to potrafi boleć. Brak drugiej osoby, z którą można by dzielić się wakacyjnym wrażeniem – widokiem, posiłkiem, głupim żartem o pogodzie – to jest jeden z cichszych, mniej oczywistych smutków żałoby.

To samo dotyczy zresztą nie tylko żałoby po śmierci. Ktoś, kto przechodzi przez rozstanie, czy rozwód, czuje dokładnie ten sam kontrast latem – ten sam widok par trzymających się za ręce, ta sama nieobecność kogoś, z kim można by dzielić wieczór. Strata jest inna, ale ten konkretny rodzaj samotności – wobec lata pełnego par – jest bardzo podobny.

Warto zadać sobie pytanie: czy to, co widzimy przez chwilę, naprawdę mówi wszystko o tym, jak te osoby żyją na co dzień?

Ta para na plaży, trzymająca się za ręce – nie wiesz, czy wczoraj się pokłócili, czy jedno z nich martwi się o pracę, czy może jest na granicy rozstania. Widzisz migawkę, nie całość. Porównywanie swojego najgorszego, najbardziej samotnego momentu do czyjegoś najlepszego, wyretuszowanego ujęcia – to nie jest uczciwe porównanie. Wobec nikogo, a najmniej wobec siebie.

Wiem to z własnego doświadczenia i z pracy z innymi. Pierwsze lato w osamotnieniu potrafi zakłócać na tyle gojenie rany, że staje się uczuciem, jakby ktoś posypywał ranę solą.

Tu wróćmy do tego, o czym już wspomniałem, widać jedną chwilę, a nie ich prawdziwe emocje. Każdy niesie coś, czego inni nie widzą.

Co zrobić z latem, które może być i bólem, i oddechem?

Nie musisz wybierać jednej prawdy. Lato w żałobie lub po rozstaniu może być oboma rzeczami naraz – i ulgą, i bólem, czasem w tym samym dniu, czasem w tej samej godzinie.

Jeśli czujesz ulgę – pozwól sobie na nią, bez poczucia winy.

Jeśli czujesz ból, patrząc na innych – nazwij to, zamiast porównywać się do migawek, których nie, znasz całego kontekstu.

Jeśli strata jest świeża – wyjdź, ale idź w swoim tempie, chroniąc się przed nadmiarem słońca, ale stawiaj nowy krok.

Lato wróci za rok. I może wtedy będzie wyglądać inaczej – nie dlatego, że musisz się „poprawić” do tego czasu, ale dlatego, że praca z emocjami powoduje ich zmianę, a Ty zmienisz się razem z nimi. Jeśli to lato jest dla Ciebie trudniejsze, niż się spodziewałeś i czujesz, że potrzebujesz kogoś, kto pomoże Ci to nazwać – sprawdź, jak wygląda wsparcie w życiu albo umów bezpłatną rozmowę.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Ta treść jest chroniona prawem autorskim © Artur Kubis
Przewijanie do góry